Przygotujcie się – Wkraczamy w Erę Wodnika

Era Wodnika to nie czas. To stan świadomości. Otwarcie umysłu na prawdę o świecie, na prawdę o nas samych. Przyszła pora, by zbudzić się z letargu religijnego otępienia. Otworzyć oczy i zdobyć się na odwagę samodzielnego myślenia. Większość z nas ciągle podobna jest do ślepca pytającego, jak wygląda świat. Mając niewidzące oczy, znamy go głównie z religijnej opowieści. A ona, choć zawiera okruchy prawdy, jest fałszywa. Mimo że istnieje nauka udzielająca sensownych odpowiedzi, większość z nas ciągle wybiera obraz świata malowany przez księdza z ambony.

Pisząc religia, stosuję tu pewne uproszczenie. Mam bowiem na myśli wszystkie istotne obecnie systemy religijne – judaizm, chrześcijaństwo i islam. Hinduizm tylko częściowo. Buddyzmu nie wspominam, bo w zasadzie nie jest religią.

Absolutnie nie jest moim zamiarem odwodzenie kogokolwiek od Boga. Od religii tak, od Boga nie. Chcę pokazać, że boski świat jest inny, znacznie piękniejszy od opisywanego przez religię, straszącą od dziecka piekielnym ogniem tego, kto odważyłby się pomyśleć samodzielnie. Bój się Boga! Słyszeliśmy to wiele razy. I się boimy. A on – zapewniam – nie jest od tego, by się go bać.

Żyd Jehoszua, znany lepiej jako Jezus, przestrzegał, by nie rzucać pereł przed wieprze. Jak to? Nikt nie rzuca pereł przed wieprze, więc po co przed tym przestrzegać? Domyślamy się, że nie o zwykłe perły tu chodzi i nie o zwykłe wieprze. Perły są synonimem prawdy, mądrości. Nie ma sensu ujawniać prawdy tym, którzy jak wieprze, nie są gotowi, by ją zrozumieć. Którzy ją odrzucą, podepczą, bo zniewoleni strachem przed knowaniem Szatana, boją się pomyśleć inaczej, niż chce tego ksiądz.

Kiedy uczeń jest gotowy, zjawia się mistrz, mówi hinduska mądrość. To pokazana z drugiej strony przypowieść Jezusa o perłach i wieprzach.

Przekonaj się sam, czy ciągle jesteś zniewolonym religijnymi dogmatami wieprzem, czy już gotowym do poznania świata uczniem, który nie podepcze pereł prawdy. Prawda jest na wyciągnięcie ręki. Mimo że patrzymy na nią codziennie, większość z nas jej nie widzi. Oto dowód.

Zapewne słyszałeś dziesiątki razy, jak to Szatan pod postacią rajskiego węża skusił Ewę. Ona namówiła Adama i stało się. Zjedli zakazany owoc, popełnili grzech pierworodny, wszystkich nas „umoczyli”. Od tego czasu jesteśmy winni. Nie wiedzieliśmy nic o naszej winie, dopóki ksiądz nie wbił nas w jej poczucie.

Czy więc choć raz w życiu zastanowiłeś się, jak byśmy wyglądali, gdyby Szatan jednak nie przekonał Ewy, a ona nie zwiodła Adama na złą drogę?

Czy przyszło Ci do głowy, że gdyby nie Ewa, byłbyś dzisiaj intelektualistą pokroju szympansa albo prawdziwego wieprza? Bo przecież zanim oboje zjedli owoc z drzewa poznania, chodzili po ogrodach Edenu nago i nie wstydzili się tego. Co znaczy, że byli nie ludźmi, a zwierzętami. Konkretnie byli Homo erectus ze wschodniej Afryki. Dumne Homo już do nich przylgnęło, ale do sapiens jeszcze kawał drogi. Dopiero po zjedzeniu zakazanego owocu, ze wstydu, że są nadzy, zaczęli zakrywać się listkami figowymi. Stali się Homo Cro Magnon, znacznie nam bliższymi fizycznie i, co najważniejsze, intelektualnie.

Co było dalej? Bóg Jahwe zorientował się, że nie posłuchali jego zakazu, ponieważ zakrywają się listkami. W konsekwencji wygnał ich z raju. A zorientował się nie w swojej nieskończonej mądrości, którą przecież ma, bo zanim cokolwiek się stanie… Znacie ten tekst, prawda? Otóż Jahwe zorientował się dopiero, gdy zobaczył, że się wstydzą. Czyli tak, jak każdy z nas, po symptomach poznał co zrobili. Czy więc Jahwe na pewno jest stworzycielem świata, za którego się podaje? Wolne żarty!

A kto jest naszym dobroczyńcą? Jahwe, który wygnał naszych z raju, gdy zorientował się, że zaczęli myśleć? A może jednak Szatan, który skusił Ewę, by zamiast posiadania wyłącznie umiejętności iskania Adama i kopulowania z nim, posiadła jeszcze umiejętność odezwania się do niego ludzkim głosem?

Jeżeli w tym momencie chcecie czytać dalej, to znaczy, że jesteście wyzwoleni z pęt religii, jesteście uczniami. Przed Wami szeroka droga do prawdy, odnalezienia sensu i szczęścia (choć wcale nie pretenduję do tego, bym to ja miał być Waszym mistrzem).

Jeżeli zorientowaliście się, że wiodę Was na manowce jak kiedyś Szatan Ewę, i że przeze mnie skończycie w ogniu piekielnego potępienia, odłóżcie ten teks, bo dalej będzie jeszcze gorzej. Wyjaśnię tylko, że kiedyś też dojrzejecie – bo taka jest kolej rzeczy – by bez lęku czytać nawet najbardziej obrazoburcze teksty. Bo tylko od Was zależy, czy dacie się skusić jak Ewa, czy też odrzucicie, pozostając wiernymi dogmatom, wzmacniani wszechobecnym strachem przed gniewem bożym.

Skoro zostaliśmy sami, spieszę wyjaśnić, że rajska historia, podobnie jak większość tych pierwszych wydarzeń, została pierwotnie zapisana na sumeryjskich glinianych tabliczkach. Bo to na terenie Sumeru były ogrody Eden, to tam pojawili się bogowie i tam (częściowo też na południu Afryki) w procesie trwającym dziesiątki tysięcy lat, bogowie stworzyli człowieka. Stworzyli go nie z miłości, jak przekonuje Biblia, lecz do pomocy. Założyli, że będzie ciężko pracował, pił wodę z kałuży i spał w rowie. Rajskie jabłko to symboliczne przedstawienie kolejnego eksperymentu – zaszczepienia człowiekowi boskiego genu, umiejętności myślenia. Dokonał tego bóg znany jako Enki. Tak, to nasz Wodnik. Tysiące lat później Żydzi uczynili z niego Szatana. Ale Szatan w pierwotnej, żydowskiej wersji nie był zły. Złem znacznie później obrzucili go dopiero chrześcijanie. U dawnych Żydów Szatan był pomocnikiem Jahwe, sędzią, prokuratorem.

To co mam do powiedzenia, mimo że nie jestem pisarzem, zdecydowałem przemycić w postaci powieści sensacyjnej zatytułowanej HOMO ILUM. Sam lubię powieści sensacyjne, więc pomyślałem, że tak będzie mi łatwiej. Żeby Czytelników nie zanudzić, różne aspekty tego co ważne ujawnię etapami. Etapów czyli tomów będzie pięć lub sześć,  Pierwsze dwa i ostatnie mają charakter powieści sensacyjno-przygodowej, trzeci i czwarty to prawie science fiction. Trzy już są na rynku. Kolejne w mniej więcej rocznych odstępach.

Zachęcam do sukcesywnego poznawania zawartych tam tez oraz do dzielenia się ze mną Państwa uwagami (zakładka Kontakt). Jak wiecie, poznawanie to proces ciągły. Szczególnie, gdy dotyczy tak skomplikowanej materii, jak Wszechświat zatopiony w Bogu. W kosmosie tylko natura kobiety jest jeszcze bardziej pogmatwana. Ja również nie znam odpowiedzi na wszystkie pytania, aczkolwiek twierdzę, że z wieloma już sobie poradziłem. Wiele małych elementów jeszcze ciągle układam, by stworzony obraz był logiczny i spójny. Czy sądzicie, że kiedykolwiek będzie pełny?

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Top