Pytania nie do końca naiwne

Kiedy Adam z Ewą żyli w raju, wiedzieli, że mogą jeść owoce ze wszystkich drzew z wyjątkiem drzewa dobrego i złego. O zakazie – znamy doskonale tę historię – dowiedzieli się bezpośrednio od Boga Jahwe. Pewnie gdyby nie Ewa i jej skłonność do dawania posłuchu siłom nieczystym, dalej żyliby w raju życiem wiecznym, a my razem z nimi. Jednak zgrzeszyła, posłuchała syczącego podszeptu węża. Bóg wygnał ich z raju, a przy bramie postawił ziejące ogniem cheruby na wypadek, gdyby przyszło im do głowy, by wrócić.
I co?
Nic. Cierpimy. Do szkoły pod górę, pracy za dużo, urlopu za mało, emerytura za późno. A wszystko przez Ewę, grzesznicę.

Czy wobec tego zastanowiłeś się, przedstawicielu kultury judeochrześcijańskiej, co by się stało, gdyby Ewa jednak nie posłuchała węża i nie zjadła razem z Adamem jabłka z zakazanego drzewa? Czy rozważyłeś, jak dzisiaj byś wyglądał gdyby nie Ewa, gdyby nie wąż – kusiciel?

Zanim zjedli zakazane jabłko, chodzili po raju na golasa. Po zjedzeniu zaczęli się wstydzić swej nagości, zakrywając się listkami figowca. Jak się zapewne domyślasz, zakazane jabłko to symbol wyposażenia człowieka w boski gen – umiejętność rozróżniania między tym, co złe, a tym, co dobre, co moralne, a co nie, czego się wstydzić, a czego niekoniecznie.

Na golasa do tej pory chodzą zwierzęta oraz przedstawiciele ludów, do których cywilizacja nie dotarła. Gdyby nie Ewa, ciągle bylibyśmy tacy, jak oni – dzicy. To po pierwsze.

Po drugie, Ewę skusił wąż, Szatan. Czy wobec tego w dalszym ciągu jesteś pewien, że Szatan wyrządził nam krzywdę?

Po trzecie, przypomnij sobie, co zrobił Jahwe, gdy zauważył, że zakrywają się listeczkami?
Oczywiście, że się wściekł i pogonił ich, gdzie pieprz rośnie. Czy to był przejaw jakiejś szczególnej miłości do człowieka? Ciągle tak uważasz?

 

Poniżej sumeryjski bóg Enki, „Pan Ziemi”, przedstawiony na pieczęci cylindrycznej (Wikipedia). Wraz ze swoimi współpracownikami, w procesie żmudnych doświadczeń

genetycznych „wyprodukował” człowieka, wszczepiając swój genotyp przedstawicielom homo erectus z Afryki Wschodniej. Enki, wcześniej znany jako Ea, „Pan Wody” przedstawiany był zwykle z dzbanem na ramieniu, z którego lała się woda. Czasami nazywano go Buzur co znaczy „ten od kopalni” lub „ten, który zna miedź”.

Rajski wąż, na rysunkach nieco podobny do strumienia lejącej się wody, to po hebrajsku nahasz, czyli „ten od świata podziemnego” lub „ten od miedzi”.
O ile w mitologii sumeryjskiej Enki to nasz główny dobroczyńca, o tyle w Biblii zrobili z niego wcielenie zła. A dokonali tego nawet nie Żydzi, u których Szatan był pomocnikiem Boga, prokuratorem. Zło na dobre przykleili do Szatana chrześcijanie.

 


 

Kiedy Mosze czyli Mojżesz wracał ze spotkań z Bogiem Jahwe na Górze Synaj, Żydzi widzieli, że jego twarz dziwnie promieniała. Gdy raz zapytał Jahwe czy może go zobaczyć, Jahwe odparł, że nie, ponieważ zbyt wielka jest jego moc i Mojżesz nie przeżyłby tego. Ale – jak przystało na wszystko wiedzącego Boga – Jahwe znalazł rozwiązanie. Powiedział Mojżeszowi, by ten schował się w skalnej rozpadlinie. Gdy Jahwe będzie przechodził, zakryje go swoim płaszczem i Mojżesz będzie mógł go zobaczyć z tyłu.

Pytania są dwa.

Po pierwsze, jak to jest, że wszechmocny nie może na tyle powściągnąć swej mocy, by Mojżeszowi nie wyrządzić krzywdy?

Po drugie, skoro jego wszechmoc jest zabójcza dla śmiertelników, dlaczego nie okazała się śmiertelną dla Adama i Ewy, którzy widywali go w raju oraz dla Jakuba, który walczył z nim przez całą noc i przeżył, a na pamiątkę tej walki zmienił imię na Israel („który walczył z Bogiem”)?

 


 

Bycie Żydem dziedziczy się po matce. Żydem jest ten, kogo urodziła żydowska matka. Wyjątek zrobiono dla Abrahama, który będąc Sumerem, za zasługi, mimo, że miał sumeryjską matkę, został Żydem.
Linię rodową zawsze dziedziczyło się po ojcu. Józef Hoteli, który z hebrajska był “nagar” a z greki “ho-tekton” czyli “mistrz rzemiosła”, co bez zrozumienia przetłumaczono na “cieśla”, pochodził z linii Dawida.
“Meseh” to w języku Egipcjan “krokodyl”, którego tłuszczem namaszczano kandydata na faraona. Ale “meseh” po hebrajsku i po naszemu to “mesjasz”. Według Żydów, w zgodzie z pismem, mesjasz miał pochodzić z linii Dawida i poprowadzić Żydów ku wyzwoleniu spod niewoli Rzymian.

Jehoszua czyli “Jehowa zbawi”, w zhellenizowanej wersji Jezus, pochodził z linii Dawida, o czym piszą w Ewangeliach.

Jak to wobec tego możliwe, że Jezus z linii Dawida został spłodzony przez Ducha Świętego, a nie przez Józefa Hoteli, skoro to Józef, a nie Duch Święty pochodził z linii Dawida?


Mniej więcej w tym czasie, kiedy idee chrześcijańskie rozpowszechniały się na terenie cesarstwa, legiony stacjonujące w Persji przyniosły do Rzymu kult Mitry, indo-irańskiego boga, urodzonego ze skały – jak głoszą podania – 25 grudnia. Symbolem Mitry było słońce, a sam bóg znany był w Rzymie jako „Sol Invictus”, „Słońce Niezwyciężone”. Dniem Mitry była niedziela. Mitraizm rozpowszechnił się szybko w cesarstwie mimo że był religią dość hermetyczną i zdaje się, że przeznaczoną wyłącznie dla mężczyzn – wyznawcy przechodzili kolejne stopnie wtajemniczenia (bodajże siedem).
Jezus podobno urodził się też 25 grudnia, choć zupełnie brak pewności, którego roku. Pewne jest jedynie, że nie zerowego.
Odpowiedź na pytanie, dlaczego i Jezus i Mitra urodzili się właśnie tego dnia jest banalnie prosta. Wskazuje na nią tytuł Mitry „Sol Invictus” – tego właśnie dnia według starożytnych obserwatorów nieba światłość dnia zwyciężała mroki nocy. Dziś już wiemy, że przesilenie następuje nie 25 a 22 grudnia.
Niektórzy badacze podejrzewają, że Jezus mógł się urodzić w marcu lub w maju, natomiast Mitra w ogóle mógł się nie urodzić, bo brak jednoznacznych dowodów na jego fizyczne istnienie.
Badacze zwracają również uwagę, że niektóre istotne dla chrześcijaństwa aspekty dotyczące życia Jezusa lub doktryny chrześcijańskiej zostały żywcem „zerżnięte” z mitraizmu. Nawet pierwsze świątynie chrześcijańskie stawiane były ponoć na ruinach mitreów, zborów wyznawców mitraizmu. Niedziela, dzień Mitry, stała się dla chrześcijan dniem świętym w miejsce soboty jako dnia odpoczynku, nakazanego przez Boga.

Obrońcy oryginalności doktryn chrześcijańskich twierdzą, że to nieprawda. Że wszystko związane z życiem Jezusa odbywało się w taki sposób, jak podają Ewangelie, a chrześcijaństwo chronologicznie było pierwotne, natomiast mitraizm wtórny jeśli chodzi o rozpowszechnienie na terenach Cesarstwa Rzymskiego.

Skoro tak, to katoliku kolejne pytanie.

To, że niedziela była dniem Mitry nie podlega dyskusji, to, że słońce było jego symbolem również. Dlaczego wobec tego niedziela we wszystkich językach germańskich to ciągle „dzień słońca”?

Obok Mitra zabijający byka (Wikipedia)

 


 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Top